wtorek, 18 sierpnia 2015

Hmm...niewiedzy ciąg dalszy








Minął równy tydzień od mojej ostatniej notki no i cóż.
Jeśli chodzi o Monikę - wyciągnęłam rękę jako pierwsza... porozmawiałyśmy poważnie, powiedziałyśmy sobie raczej o wszystkim...wyjaśniłyśmy sobie to i owo. Jak na razie między nami jest chyba lepiej. Normalnie ze sobą rozmawiamy, spotykamy się co jakiś czas, ale to i tak nie to samo np. w porównaniu do zeszłorocznych wakacji. Niezwykle często u siebie nocowałyśmy, częściej gdzieś wychodziłyśmy, a teraz są to sporadyczne spotkania. Rzadko u siebie śpimy i w ogóle...
Niby to z mojej winy, bo wciąż czuję urazę o różne kłótnie poprzednie, ale jak sobie pomyślę, że jak znowu do mnie przyjedzie na noc, będzie siedziała na telefonie itp. to odechciewa mi się wszystkiego..

Co do Maćka.... w piątek moi rodzice wychodzili z domu, brata nie było, więc do niego zadzwoniłam czy nie miałby ochoty wpaść do mnie. Mówił, że trochę mu się nie chce, żebym to ja przyjechała. No i w końcu to ja do niego pojechałam..
Było dość ciepło, więc siedzieliśmy na dworze, a nie w domu. Kiedy zrobiło mi się chłodno poprosiłam go o bluzę, więc mi ją przyniósł. Siedzieliśmy na ławce. Oczywiście spokojnie było jedynie przez pierwszą godzinę. Potem zaczął mnie dźgać, bić oraz gryźć XDD Ma zbyt dużo siły, próbowałam się wymknąć z jego uścisku, lecz nie dałam rady. Kiedy miał mnie odprowadzać na przystanek kopnęłam go, bo jakkolwiek chciałam mu ''oddać'' to, co mi robił. Wtedy złapał mnie w uścisku i pocałował...
Gdy doszliśmy na przystanek okazało się, iż autobus miał być dopiero za godzinę. Jak jest przy mnie on, nie poznaję samej siebie... zaczęliśmy się ponownie całować namiętnie i długo...
Nie pamiętam, którego dnia dokładnie to było, ale zapytałam go:
- Skoro nic do mnie nie czujesz, ja do Ciebie to po, co to wszystko?
A on troszkę jakby lekceważąc to pytanie odpowiedział jedynie:
- Może lubię się całować? - posłał dziwny uśmieszek
Kolejnego dnia zapytała go Monika o to samo, całkiem przypadkiem, odpowiedział jej: ''Maja pytała o to samo, bo lubię''.
Moim zdaniem wcale to nie jest odpowiedź na to, co się dzieje... Musi być jakieś wytłumaczenie, prawda? Chyba, że naprawdę lubi i dlatego tak, sama nie wiem...

Następnego dnia, w sobotę Monika zrobiła takie spotkanio/imprezę. Byłam ja, Maciek, Monika, jej młodsza siostra (9lat) i 2 inne koleżanki.
Na takich 'domówkach' Maciek nigdy się z niczym nie krył i po prostu się całowaliśmy nawet, gdy ktoś patrzył. Nie zwracał na nikogo uwagi.
Natomiast to spotkanie było totalnie...zdumiewające, chyba mogę to tak nazwać. Maciek był nie w swoim stylu.

Siedzieliśmy na tarasie. Został rozłożony koc, poduszki. Przez pierwsze 2godziny siedzieliśmy tak z Maćkiem, Moniką i jej młodszą siostrą sami. Monika zostawiała nas samych, bo musiała coś zrobić w domu. Ja wtenczas leżałam rozłożona na całą długość z głową opartą na poduszkach. Maciek, gdy widział, że nikt nie widzi po prostu wpił się w moje usta. Nie raz... potem kładł się na mnie, gryzł, całował, a ja głupia nie mogłam mu się oprzeć..
Gdy nadeszła noc - spaliśmy razem w jednym łóżku. Maciek z brzegu, ja obok niego, obok mnie Monika i jej młodsza siostra. Leżałam bokiem w jego stronę, natomiast on przekręcił głowę w moją i składał na moich ustach delikatne muśnięcia w usta, by nikt nie usłyszał, że się całujemy, co jest bardzo dziwne, ponieważ nigdy na nikogo nie zwracał uwagi z takim czymś...

W ogóle nie wiem co o tym sądzić :O Przy znajomych mnie ''wyzywa'', czasami jest miły - a gdy jesteśmy sami jest dla mnie miły, czuły, kochany
Odczuwam jakby chciał pokazać przy Monice jaki to z niego boss, ale nie wiem czy są to prawidłowe odczucia..

Co o tym sądzicie? O jego zachowaniu..
Na razie nie wiem czy powinnam przeprowadzać z nim poważną rozmowę..to chyba za wcześnie ;-;


*****
I bardzo dziękuję za wszelkie komentarze, wiele dla mnie znaczą <333




''Always stay positive and love your life''

wtorek, 11 sierpnia 2015

Prawda boli






Wczoraj zapowiadał się zwykły nudny dzień w domu aż nagle napisał do mnie mój były (byliśmy ze sobą naprawdę bardzo krótko, ponieważ on nie nadaje się do związku - to taki imprezowicz i przyjaźni się z Moniką, oboje są ode mnie o 3 lata starsi).
Byliśmy ze sobą w kwietniu. Potem na trochę urwał nam się kontakt, ale teraz można powiedzieć, że jest lepiej niż wtedy. Bardzo często do siebie dzwonimy/niliśmy (teraz już rzadziej od kilku dni), spotykamy się..zdecydowanie więcej o sobie wiemy niż wtedy. Kiedy jesteśmy sami świat jakby nie istniał dla mnie. W stosunku do mnie jest miły, opiekuńczy, wysłucha, doradzi; bijemy się, wyzywamy, lecz to wszystko jest takie pozytywne, ponieważ zaraz się śmiejemy lub żartujemy. Około 3 tygodnie temu zaprosiłam go do siebie abyśmy obejrzeli film. Teraz o wiele bardziej zachowywaliśmy się jak para. Ogólnie jak spotykamy się większą grupką każdy myśli, że jesteśmy parą - zawsze tak było, nie wiedzieć czemu.
Gdy był u mnie wybraliśmy horror. Podczas niego dwa razy mnie baardzo wystraszył, ale zaraz przytulił  albo po prostu łagodził to głośnym śmiechem. Zrobiliśmy przerwę w seansie i wyszliśmy przed mój blok. Zapalił papierosa (choć rzekomo rzuca palenie), robiliśmy selfie, śpiewał do kamerek. Gdy wróciliśmy do mnie dokończyliśmy zastopowany w połowie film. Po niecałej godzinie, niezadowoleni z zakończenia włączyliśmy piosenki. Maciek zaczął śpiewać (poszedł nawet na studia związane z muzyką), ja wsłuchiwałam się w jego wspaniały głos.
Położyliśmy się na łóżku, wtedy rzucił hasło ''Pobijmy się trochę'', co dla mnie było zaskakujące - zawsze po prostu zaczynał bijatykę, a nie z wcześniejszym uprzedzeniem. No i się zaczęło... on był w pozycji leżącej, moje nogi splótł ze swoimi, złapał mnie za nadgarstki tak, że nie miałam możliwości ruchu, nasze twarze były naprawdę bardzo blisko. Zaczęliśmy patrzeć sobie głęboko w oczy, starałam się tak nie patrzeć, bo on zawsze to robił byle się z kimś pocałować, ale ....powiedział:
- Wiesz, że mógłbym cię teraz pocałować?
- I tak byś tego nie zrobił, nie możemy..
Jedno muśnięcie ust przerodziło się w naprawdę bardzo namiętne pocałunki, nie wierzyłam, że dzieje się to naprawdę..
Wciąż sobie powtarzam, że ja nic do niego nie czuję, a on to już tak na 1000%, ale czy ja siebie samej nie okłamuję?
Czuję zazdrość kiedy rozmawia choćby z moją najlepszą przyjaciółką, spotyka się z jakimiś koleżankami; tęsknię za nim, wciąż o nim myślę, czekam na jego telefon, chciałabym być blisko niego jak najczęściej...nasza historia zaczęła się w grudniu 2014 roku.
Nie wiem jako kogo mnie uważa, po prostu nie wiem! Ja sama nie wiem za kogo go mam..raczej nie jako ''byłego chłopaka''. Ciągle zadręczam się myśleniem o tym wszystkim co wydarzyło się w ostatnim czasie, z nim...
Gdy mam gorszy dzień od razu chcę zadzwonić do niego, ale za każdym razem się waham, czy powinnam.
Nie potrafię ocenić dobrze tej sytuacji, wita się z większością bliższych koleżanek w ten sam sposób - buziak w policzek, przytulenie. Ze mną zawsze jest buziak w policzek.
Nie mam pojęcia, co oznaczają jego częste telefony..nudzi mu się? Nie ma z kim porozmawiać? Bywało, że dzwonił nawet o 1,2 w nocy...
Nic nie wiem, nie wiem co czuję..ale..to nie może być..miłość..prawda? 

***

Wracając do wczorajszego dnia... napisał do mnie czy idę z nimi na rower, ponieważ się umówili. Wiem, że Monika nie była zbyt chętna na pójście również ze mną, a to Maciek bardziej mówił, że można też do mnie napisać skoro i tak miałyśmy się spotkać. Zgodziłam się, ale dowiedziałam się z pewnych 100% źródeł, iż spotkali się sami godzinę wcześniej, bo ''przy mnie Monika nie może rozmawiać o wszystkim''. Kiedy się o tym dowiedziałam myślałam, że w środku po prostu oszaleję. Prawda- nie mówiłam jej w ogóle o wydarzeniach z Maćkiem - on jej o wszystkim mówił, choć prosiłam by tego nie robił - ale ja nic nie wspominałam, ponieważ ona o wszystkim mówi swojemu popapranemu chłopakowi! A on mnie wyzywa od najgorszych i zawsze zwala winę na mnie. 
Monika - niewiniątko pod każdym względem i każdy za nią stoi ; natomiast ja to ta najgorsza, fałszywa itp. 
Czuję, że z Moniką trochę się oddaliłyśmy od siebie, lecz to wszystko przez to, że kiedyś bardzo często mówiłam o Maćku - wtedy było źle, teraz nie mówię o nim nic tak jak chciała - jest jeszcze gorzej.
Jestem jak w potrzasku. Nie wiem co robić. Jaka powinnam być w stosunku do niej, do niego...? on coraz częściej zaczyna mnie okłamywać - małe kłamstewka , ale dla mnie nawet one mają znaczenie. 

Wczoraj oboje widzieli mój okropny humor, lecz to wszystko z powodu tego, że wiedziałam o tym czego nie powinnam..kłamała prosto w oczy, właściwie to on również. 
Raz z nim mogę spokojnie obgadywać Monikę (XD), a raz strach cokolwiek powiedzieć, ponieważ on ją tak ''lovcia''. 
Naprawdę jest mi źle i okropnie....;-;
Kiedy odwieźliśmy Monikę rowerami pod jej dom, z Maćkiem z tego, iż mieszkamy blisko siebie wracaliśmy razem. Normalna droga zajęłaby około trzydzieści minut, ale nasza bardzo się wydłużyła, jeszcze siedzieliśmy na placu razem, rozmawialiśmy, potem zatrzymywaliśmy się na trochę, śpiewaliśmy kiedy na ulicach było już pusto (było po 22). Niestety lub stety, ale czuję się przy nim zbyt dobrze...nie potrafię się na niego gniewać.


Choć jeszcze, co do Maćka... kiedyś bardzo pokłóciłyśmy się z Moniką... w niej leżała największa wina, ale oczywiście to i tak ja wyszłam na tą najgorszą...sam z siebie do niej napisał i mnie bronił. Ona miała kompletnie inną wersję wydarzeń niż my.
Zawsze to ona musi być tą najbardziej pokrzywdzoną, wszystko obraca na swoją stronę, np. ''Pani od wf'u mówiła, że gram dobrze, ale no są lepsze ode mnie'' - najczęściej tak wyglądają jej wszelkie tłumaczenia kiedy czegoś nie umie.
Jestem od niej młodsza, ale nie znaczy, że głupsza. A właśnie za taką każdy mnie ma - za kretynkę nic nie potrafiącą i niekumatą oczywiście.

Przesadzam? Nie, chyba nie..? Do ludzi jest ona milusia, uśmieszki itp., a tak naprawdę za plecami mogłaby wszystkich pożreć choć nie jest ideałem...
Ja też nim nie jestem, ale czuję do siebie dystans - potrafię przyznać się do błędu, że się czegoś boję, że czegoś nie potrafię...

Mimo wszystko..czy mógłby ktoś z was... napisać mi co myśli o tym? Proszę..?


W ogóle warto być z kimś kto ciągle o wszystkim mówi przyjaciółce mimo próśb dotrzymania obietnicy?



''I just want to stop feelling sad all of the time''

Na początek..




Nie mam pojęcia jak tu zacząć, więc może nieco o mnie? 
Chciałabym tu prowadzić coś jakby pamiętnik. Nie lubię wyrzucać z siebie emocji, które siedzą w środku. I moim skromnym zdaniem ten blog w jakiś sposób może mi pomóc. 
Mam przyjaciół - choć niektórych niestety nie doceniam. I najlepszą przyjaciółkę, a zarazem siostrę cioteczną - Monikę
Lecz co z tego? Czuję się samotna pomimo otaczających mnie osób. 
Zawsze uważałam, a raczej życie mi to pokazało, że więcej pomocy można dostać od obcych osób niż od rodziny/tych najbliższych. 
Będę tu zamieszczać swoje refleksje, wspomnienia z danego dnia...liczę, że po tym poczuję się lepiej.

***

Od zawsze jestem porównywana do Moniki, jest ode mnie 3 lata starsza. Kiedy szłam do gimnazjum, a ona miała średnią ponad 3,0 z ciocią zawsze mówiły ''W gimnazjum nie jest tak łatwo jak w podstawówce''. No cóż... w 2 klasie miałam pasek na koniec roku i był typowy komentarz ''Ale ona jest w gimnazjum, a ty w liceum'' - (ciocia). W 3 klasie gimnazjum miałam średnią 5,44; dostałam się do jednej z 3 najlepszych szkół w moim mieście ..zostało to przemilczane. Nie powiem, bo lepiej mi zawsze szło z językiem polskim, lecz mimo to poszłam na profil: mat-geo-ang. Od kiedy pamiętam chciałam na niego pójść, ponieważ zazwyczaj jak się słyszy o rozszerzonej matematyce potem w życiu jest troszkę łatwiej. Nie mówię, że human jest okropny, bo na niego również składałam kandydaturę xD
Tak więc kiedy byłam na wakacjach na początku lipca, zostały ogłoszone w tym czasie wyniki rekrutacji do szkół. Od razu z tą wieścią zadzwoniłam do najlepszej przyjaciółki, która również była nad morzem, lecz w innym miejscu ze swoim chłopakiem. Od tamtej pory zaczęła się większa ,,kłótnia''. Słyszałam ten brak entuzjazmu, gdy usłyszała o moim profilu. Zaczęło się ''Ale wiesz, że na rozszerzonej matematyce jest bardzo trudno? Karol (nasz wspólny kolega) jest bardzo dobrym uczniem, a sam czasami nie daje rady. (jest na tym samym profilu, co ja w tej samej szkole, ale 2 lata starszy)''
Liczyłam na słowa otuchy jakiekolwiek albo gratulacje - zamiast tego dostałam wiele pouczających słów z jej strony jak i jej chłopaka. Nie znosimy się z nim. Znam się jako tako na ludziach i od samego początku nie przypadł mi do gustu, lecz nie na darmo. Jest nadzwyczaj fałszywą osobą, a ona? Jest nim zaślepiona jak nikim innym.
Mam dość porównywania do innych - od małego, czego bym nie zrobiła i tak jestem tą gorszą pomimo, że wszystko robię lepiej oraz szybciej łapię. Dla niej tak proste rzeczy są jak odkrycie bieguna północnego. W rodzinie zawsze to ona jest tą najlepszą, czego by nie zrobiła.
Odkąd pamiętam nienawidziłam tego. Moja psychika automatycznie działa ''bądź za wszelką cenę lepsza od niej''.
Kiedy byłam jeszcze dzieckiem miałam najlepszą przyjaciółkę - Majkę. Również 2lata starsza ode mnie. Dogadywałyśmy się jak nikt inny. Codziennie razem na placu zabaw, razem poznawałyśmy świat. We dwie byłyśmy nieobliczalne. Bardzo wiele ze sobą robiłyśmy. Ona była wobec mnie szczera - co prawda jak to dzieci, było trochę wykorzystywania się, kłótni, ale to zawsze jest i będzie.

Mama również jest moją najlepszą przyjaciółką. Mamy ze sobą niesamowity kontakt, mówimy sobie o wszystkim. Dla niektórych pewnie to trochę głupie, ale w niej mam największe wsparcie. Jesteśmy w sumie identyczne, więc rozumiemy nasze złe dni itp.

Monika zawsze mi zazdrościła kontaktu jaki mam z mamą. Ciocia jest bardziej rygorystyczna, obie myślą, że są najlepsze, a nawet nie wiedzą, że trzeba płacić za mieszkanie, pomimo, iż jest twoją własnością. Jej chłopak jest nie lepszy... ''Ja to jestem taki biały, bo 2 lata się nie opalałem'' - co z tego,  że po każdej zimie ludzie stają się tak samo biali...


***

W ostatnim czasie jestem przygnębiona, nie mam na nic ochoty, zmieniłam się i to o sto osiemdziesiąt stopni. Niestety nie mogę tego zgonić na upały, ponieważ zawsze je kochałam najbardziej na świecie - niezależnie od dnia czułam się pełna życia i chęci na wszystko..a teraz...teraz jest inaczej i kompletnie czuję się przez to zagubiona...
Nie powiem, ale nie chcę tego uczucia..chciałabym żeby wróciła dawna ,,ja'', bardzo za nią tęsknię.





 ,,Nigdy nie oceniaj człowieka, bo nie wiesz przez jakie góry i doliny musiał on przejść, aby stać się tym kim jest..."