Nie mam pojęcia jak tu zacząć, więc może nieco o mnie?
Chciałabym tu prowadzić coś jakby pamiętnik. Nie lubię wyrzucać z siebie emocji, które siedzą w środku. I moim skromnym zdaniem ten blog w jakiś sposób może mi pomóc.
Mam przyjaciół - choć niektórych niestety nie doceniam. I najlepszą przyjaciółkę, a zarazem siostrę cioteczną - Monikę.
Lecz co z tego? Czuję się samotna pomimo otaczających mnie osób.
Zawsze uważałam, a raczej życie mi to pokazało, że więcej pomocy można dostać od obcych osób niż od rodziny/tych najbliższych.
Będę tu zamieszczać swoje refleksje, wspomnienia z danego dnia...liczę, że po tym poczuję się lepiej.
***
Od zawsze jestem porównywana do Moniki, jest ode mnie 3 lata starsza. Kiedy szłam do gimnazjum, a ona miała średnią ponad 3,0 z ciocią zawsze mówiły ''W gimnazjum nie jest tak łatwo jak w podstawówce''. No cóż... w 2 klasie miałam pasek na koniec roku i był typowy komentarz ''Ale ona jest w gimnazjum, a ty w liceum'' - (ciocia). W 3 klasie gimnazjum miałam średnią 5,44; dostałam się do jednej z 3 najlepszych szkół w moim mieście ..zostało to przemilczane. Nie powiem, bo lepiej mi zawsze szło z językiem polskim, lecz mimo to poszłam na profil: mat-geo-ang. Od kiedy pamiętam chciałam na niego pójść, ponieważ zazwyczaj jak się słyszy o rozszerzonej matematyce potem w życiu jest troszkę łatwiej. Nie mówię, że human jest okropny, bo na niego również składałam kandydaturę xD
Tak więc kiedy byłam na wakacjach na początku lipca, zostały ogłoszone w tym czasie wyniki rekrutacji do szkół. Od razu z tą wieścią zadzwoniłam do najlepszej przyjaciółki, która również była nad morzem, lecz w innym miejscu ze swoim chłopakiem. Od tamtej pory zaczęła się większa ,,kłótnia''. Słyszałam ten brak entuzjazmu, gdy usłyszała o moim profilu. Zaczęło się ''Ale wiesz, że na rozszerzonej matematyce jest bardzo trudno? Karol (nasz wspólny kolega) jest bardzo dobrym uczniem, a sam czasami nie daje rady. (jest na tym samym profilu, co ja w tej samej szkole, ale 2 lata starszy)''
Liczyłam na słowa otuchy jakiekolwiek albo gratulacje - zamiast tego dostałam wiele pouczających słów z jej strony jak i jej chłopaka. Nie znosimy się z nim. Znam się jako tako na ludziach i od samego początku nie przypadł mi do gustu, lecz nie na darmo. Jest nadzwyczaj fałszywą osobą, a ona? Jest nim zaślepiona jak nikim innym.
Mam dość porównywania do innych - od małego, czego bym nie zrobiła i tak jestem tą gorszą pomimo, że wszystko robię lepiej oraz szybciej łapię. Dla niej tak proste rzeczy są jak odkrycie bieguna północnego. W rodzinie zawsze to ona jest tą najlepszą, czego by nie zrobiła.
Odkąd pamiętam nienawidziłam tego. Moja psychika automatycznie działa ''bądź za wszelką cenę lepsza od niej''.
Kiedy byłam jeszcze dzieckiem miałam najlepszą przyjaciółkę - Majkę. Również 2lata starsza ode mnie. Dogadywałyśmy się jak nikt inny. Codziennie razem na placu zabaw, razem poznawałyśmy świat. We dwie byłyśmy nieobliczalne. Bardzo wiele ze sobą robiłyśmy. Ona była wobec mnie szczera - co prawda jak to dzieci, było trochę wykorzystywania się, kłótni, ale to zawsze jest i będzie.
Mama również jest moją najlepszą przyjaciółką. Mamy ze sobą niesamowity kontakt, mówimy sobie o wszystkim. Dla niektórych pewnie to trochę głupie, ale w niej mam największe wsparcie. Jesteśmy w sumie identyczne, więc rozumiemy nasze złe dni itp.
Monika zawsze mi zazdrościła kontaktu jaki mam z mamą. Ciocia jest bardziej rygorystyczna, obie myślą, że są najlepsze, a nawet nie wiedzą, że trzeba płacić za mieszkanie, pomimo, iż jest twoją własnością. Jej chłopak jest nie lepszy... ''Ja to jestem taki biały, bo 2 lata się nie opalałem'' - co z tego, że po każdej zimie ludzie stają się tak samo biali...
***
***
Od zawsze jestem porównywana do Moniki, jest ode mnie 3 lata starsza. Kiedy szłam do gimnazjum, a ona miała średnią ponad 3,0 z ciocią zawsze mówiły ''W gimnazjum nie jest tak łatwo jak w podstawówce''. No cóż... w 2 klasie miałam pasek na koniec roku i był typowy komentarz ''Ale ona jest w gimnazjum, a ty w liceum'' - (ciocia). W 3 klasie gimnazjum miałam średnią 5,44; dostałam się do jednej z 3 najlepszych szkół w moim mieście ..zostało to przemilczane. Nie powiem, bo lepiej mi zawsze szło z językiem polskim, lecz mimo to poszłam na profil: mat-geo-ang. Od kiedy pamiętam chciałam na niego pójść, ponieważ zazwyczaj jak się słyszy o rozszerzonej matematyce potem w życiu jest troszkę łatwiej. Nie mówię, że human jest okropny, bo na niego również składałam kandydaturę xD
Tak więc kiedy byłam na wakacjach na początku lipca, zostały ogłoszone w tym czasie wyniki rekrutacji do szkół. Od razu z tą wieścią zadzwoniłam do najlepszej przyjaciółki, która również była nad morzem, lecz w innym miejscu ze swoim chłopakiem. Od tamtej pory zaczęła się większa ,,kłótnia''. Słyszałam ten brak entuzjazmu, gdy usłyszała o moim profilu. Zaczęło się ''Ale wiesz, że na rozszerzonej matematyce jest bardzo trudno? Karol (nasz wspólny kolega) jest bardzo dobrym uczniem, a sam czasami nie daje rady. (jest na tym samym profilu, co ja w tej samej szkole, ale 2 lata starszy)''
Liczyłam na słowa otuchy jakiekolwiek albo gratulacje - zamiast tego dostałam wiele pouczających słów z jej strony jak i jej chłopaka. Nie znosimy się z nim. Znam się jako tako na ludziach i od samego początku nie przypadł mi do gustu, lecz nie na darmo. Jest nadzwyczaj fałszywą osobą, a ona? Jest nim zaślepiona jak nikim innym.
Mam dość porównywania do innych - od małego, czego bym nie zrobiła i tak jestem tą gorszą pomimo, że wszystko robię lepiej oraz szybciej łapię. Dla niej tak proste rzeczy są jak odkrycie bieguna północnego. W rodzinie zawsze to ona jest tą najlepszą, czego by nie zrobiła.
Odkąd pamiętam nienawidziłam tego. Moja psychika automatycznie działa ''bądź za wszelką cenę lepsza od niej''.
Kiedy byłam jeszcze dzieckiem miałam najlepszą przyjaciółkę - Majkę. Również 2lata starsza ode mnie. Dogadywałyśmy się jak nikt inny. Codziennie razem na placu zabaw, razem poznawałyśmy świat. We dwie byłyśmy nieobliczalne. Bardzo wiele ze sobą robiłyśmy. Ona była wobec mnie szczera - co prawda jak to dzieci, było trochę wykorzystywania się, kłótni, ale to zawsze jest i będzie.
Mama również jest moją najlepszą przyjaciółką. Mamy ze sobą niesamowity kontakt, mówimy sobie o wszystkim. Dla niektórych pewnie to trochę głupie, ale w niej mam największe wsparcie. Jesteśmy w sumie identyczne, więc rozumiemy nasze złe dni itp.
Monika zawsze mi zazdrościła kontaktu jaki mam z mamą. Ciocia jest bardziej rygorystyczna, obie myślą, że są najlepsze, a nawet nie wiedzą, że trzeba płacić za mieszkanie, pomimo, iż jest twoją własnością. Jej chłopak jest nie lepszy... ''Ja to jestem taki biały, bo 2 lata się nie opalałem'' - co z tego, że po każdej zimie ludzie stają się tak samo biali...
***
W ostatnim czasie jestem przygnębiona, nie mam na nic ochoty, zmieniłam się i to o sto osiemdziesiąt stopni. Niestety nie mogę tego zgonić na upały, ponieważ zawsze je kochałam najbardziej na świecie - niezależnie od dnia czułam się pełna życia i chęci na wszystko..a teraz...teraz jest inaczej i kompletnie czuję się przez to zagubiona...
Nie powiem, ale nie chcę tego uczucia..chciałabym żeby wróciła dawna ,,ja'', bardzo za nią tęsknię.
,,Nigdy nie oceniaj człowieka, bo nie wiesz przez jakie góry i doliny musiał on przejść, aby stać się tym kim jest..."
Oo czekam na więcej!:)
OdpowiedzUsuńFajnie że założyłaś tego bloga, dobrze jest wyrzucić z siebie wszystko żeby poczuć się lżej. Też jestem na profilu mat-geo-ang (ale ja mam jeszcze rozszerzoną informatykę.) Wszystko będzie dobrze, ważne by myśleć pozytywnie ;)
OdpowiedzUsuńhttp://kaleerie.blogspot.com/
UsuńMam nadzieję, że wszystko się u ciebie polepszy :)
OdpowiedzUsuńPost bardzo ładnie napisany, miło się czytało ;)
Powodzenia w dalszym prowadzeniu bloga ;*
Pozdrawiam! :D
http://gabissxv.blogspot.com/